piątek, 9 maja 2014

... intensywnie a czasem mniej ...

Złapałam ostatnio chorobę - taką tam co to trochę upośledza jakość mojego życia... No i tak funkcjonuję na pół gwizdka. W pracy wdrażan się w leki, maszyny i dziwne sprzęty stosowane na oddziale. No i ciekawe procedury niespotykane gdzie indziej - podoba mi się to pzreogromnie, czego nie spodziewałam się ani ja, ani moi bliscy zmuszeni do wysłuchiwania mojego psioczenia ;) Teraz opowiadam w superlatywach - niesamowite, że rzeczy potrafią się tak bardzo odmienić! Nie znosiłam, teraz uwielbiam. I cieszę się z tego nieprzerwanie :D
Wracając do choroby - szykuję się do operacji ... I już jestem przerażona. Bardziej boję się chyba znieczulenia niż zabiegu, choć i przed tym panikuję. O zęby się nie obawiam, co to to nie ("jest to dosyć rzadkie powikłanie, są u pani dobte warunki, więc proszę się bez sensu nie stresować") Ale czy się obudzę? ("proszę się nie stresować, u pani (w domyśle ASA1/2) nie spodziewamy się żadnych komplikacji") Czy przypadkiem nie obudzę się w trakcie zabiegu? ("zdarza się to rzadko, ale nawet jak by się pani obudziła to szybko się zorientujemy, no i oczywiście nie będzie bolało") Czy  po operacji będzie bolało? ("nie, spokojnie, podajemy leki silnie działające przeciwbólowo, po operacji, gdy będzie pani leżała spokojnie nie powinno w ogóle boleć") - i tak w kółko. Napatrzyłam się na odstępstwa od reguły i teraz się boję, tak prawdziwie. Ten padnie jak mucha po wypiciu 2 ml mleka a tamten po 20ml ochoczo gada o swoim życiu. Ta niby stopień pierwszy, a potem widać wielkie nic i pot leje się ciurkiem bo trzeba i kropka. Kolejny sam przefrunie na łóżko żeby inny mógł (nie wiedzieć czemu) prawie-prawie-że wpaść we wstrząs bólowy. A ta jedna pani to po prostym zabiegu, wykonywanym przez doświadczony zespół nie mówi, bo coś się spierdoliło. I tak dobrze, inna nie przeżyła. Strach ma wielkie oczy, a jak się napatrzyło na te powikłania to ciężko go ujazmić. Tak samo jak traumą było oczekiwanie na pierwsze USG w ciąży bo po drodze spędziło się pół roku na różnych oddziałach wielkiego, klinicznego szpitala pediatrycznego - i im dalej w te miesiące to zatracało się wiarę w to, że dziecko może być zdrowe.
Ale wracając do meritum: fajnie jest lubić co się robi i robić co się lubi - a także fajnie jest być po dobrej stronie parawanu :)

5 komentarzy:

  1. Strach nigdy nie jest dobrym doradca, ale czesto tak ciezko sie go pozbyc. Nie pozostaje nic innego tylko pozytywne myslenie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, fajnie mówi się "proszę się nie bać", ale gdy udłyszy się to, to ... i tak niczego nie zmienia ;) A jak się umie myśleć pozytywnie to już na wstępie jest się wygranym.

      Usuń
  2. Czasami jak patrze jak niektórzy pracują na sali operacyjnej (zarówno lekarze jak i pielęgniarki) to cieszę się, że pacjent śpi. A gdybym to ja miał być na miejscu tego pacjenta to też wolałbym spać i nie słyszeć niektórych komentarzy.
    Inna sprawa, że jak czasami mam problem przy intubacji i nieźle tym laryngoskopem trzeba pomanipulować to później jako pacjent, mając świadomość, ze może ze mna być podobnie to ma się dziwne oddczucie

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tak, każdy zna osoby których nie chciałby mieć za swoich lekarzy ;) Marnym pocieszeniem jest, że kuzyn (prawnik) mówi że zna prawników do których by nie poszedł, kuzynka (kosmetyczka) umie wymienić kilka miejsc gdzie nie poszłaby do kosmetyczki - i tak dalej: nauczyciel zna nauczycieli których nie chciałby widzieć w roli nauczycieli swoich dzieci, architekt wymieni kilku tych którym nie pozwoliłby zaprojektować swojego domu... I tak w każdej dziedzinie. No a tych "złych" i "dobrych" znamy w swojej działce - w innych już jesteśmy jak dzieci we mgle. Pozostaje wiara. Jak nie w ludzi to w swoje szczęście lub chociaż intuicję ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. PS: pocieszam się że jak się przyłożę to jestem w stanie tak pokazać (bezprzyrządowo) gardło, że widać wierzchołek nagłośni ;) Takie Mallampati I - PRO ;) Plus odległość T-B > 8cm, rozwarcie w normie i przyzwoicie równe siekacze. Jednym słowem: jestem osobą którą i małpa by zaintubowała :D

    OdpowiedzUsuń